W debacie o euro pojawia siê teza, ¿e pozostaj±c poza obszarem wspólnej waluty, Polska jako jedyna w UE obroni³a siê przed recesj±, a skoro tak, to nie nale¿y siê spieszyæ do euro. ...
G³ównym argumentem wspieraj±cym tê teoriê jest to, ¿e dziêki os³abieniu z³otego polski eksport poradzi³ sobie z kryzysem.
Zwolennicy tego pogl±du czêsto powo³uj± siê na przyk³ad S³owacji, która wprowadzi³a euro tu¿ przed rozpoczêciem kryzysu i teraz rzekomo cierpi. Ostatnie dane ze S³owacji przecz± tej argumentacji. To prawda, S³owacja nie uniknê³a recesji, ale to nie z powodu euro, lecz dlatego ¿e by³a kompletnie uzale¿niona od jednego sektora gospodarki - motoryzacji. Za³amanie popytu w tym sektorze musia³o siê odbiæ negatywnie, bez wzglêdu na poziom kursu walutowego. Recesja nie ominê³a równie¿ tych krajów, które nie wprowadzi³y euro i których waluty te¿ znacznie siê os³abi³y, na przyk³ad Wielka Brytania czy Szwecja. W naszym regionie podobnie by³o z Czechami, Wêgrami, Rumuni± i Ukrain±.
Tymczasem w tym roku S³owacja powróci na ¶cie¿kê szybkiego rozwoju. Rz±d w Bratys³awie w³a¶nie podniós³ prognozê wzrostu do 2,8 proc. z wcze¶niej przewidywanych 1,9 proc. Wed³ug ró¿nych szacunków polska gospodarka wzro¶nie w tym roku o nieca³e 2 proc. Jaki z tego wniosek? Taki, ¿e posiadanie lub nie euro nie jest g³ównym czynnikiem determinuj±cym wzrost gospodarczy.
Mit s³abej waluty jako z³otego ¶rodka antykryzysowego jest w du¿ej mierze z³udny, bo s³aba waluta zawsze oznacza, ¿e kraj i jego obywatele s± biedniejsi. Musz± bowiem wiêcej p³aciæ za towary importowane, i to bynajmniej nie tylko te konsumpcyjne, ale tak¿e technologie, surowce czy nowoczesne maszyny do produkcji. A w³a¶nie inwestycje w wy¿sz± jako¶æ to trwa³e ¼ród³o wzrostu gospodarczego. Atrakcyjno¶æ inwestycyjna kraju i stabilno¶æ kursu walutowego to podstawowe czynniki przyci±gaj±ce trwa³e inwestycje zagraniczne i u³atwiaj±ce dostêp do kredytów. Pozostaj±c poza stref± euro, Polska jest w tych dwóch aspektach gorzej usytuowana ni¿ S³owacja.
Do tego dochodzi jeszcze jeden element - S³owacja nie musi sobie radziæ ze zmiennymi nastrojami inwestorów czy martwiæ siê o ewentualny atak spekulacyjny. Wystarczy spojrzeæ na wahania kursu z³otego w ostatnich kilku tygodniach, zupe³nie niezwi±zanych ze stanem polskiej gospodarki, lecz wywo³anych przez paniczne reakcje na problemy Grecji, by u¶wiadomiæ sobie, jak niekorzystna to jest sytuacja.
Paradoks jest taki, ¿e gospodarka europejska ¶redniej wielko¶ci poza stref± euro jest w du¿ej mierze wystawiona na kaprysy rynku. Te kaprysy mog± pchaæ kurs walutowy w obie strony. Ju¿ w zesz³ym tygodniu widzieli¶my, jak z³oty gwa³townie siê umacnia³, i ten trend mo¿e przybraæ na sile i staæ siê tak samo oderwany od realiów jak poprzednie g³êbokie spadki. Jedyny sposób, by wyrwaæ siê z tej hu¶tawki i niepewno¶ci, to zrobiæ to, co S³owacja (a niebawem tak¿e Estonia), i przyj±æ euro. Tym, którzy lubi± straszyæ Polaków konsekwencjami przyjêcia wspólnej waluty, polecam badania opinii publicznej na S³owacji - dwie trzecie S³owaków uwa¿a, ¿e przyjêcie euro by³o s³uszn± decyzj±. Pomimo recesji.
Adam Jasser - dyrektor programowy Demoseuropa
¬ród³o: Wyborcza.biz
|