"...jeżeli dalej poziom podejmowania decyzji co do tych projektów będzie odbywał się na poziomie samorząd plus spółka celowa uzależniona od rządu (ale mimo wszystko spółka celowa) to nie pokonamy barier związanych z decyzjami środowiskowymi..."
Wywiad przeprowadzony podczas konferencji poświęconej ocenie aktualnego stanu przygotowań Polski do EURO 2012.
Redaktor: Zbliżamy się do EURO 2012 proszę mi powiedzieć jak wygląda na dzień dzisiejszy sytuacja wdrażania projektów w zakresie realizacji inwestycji w Polsce?
Paweł Miodek: W tej chwili z długiej listy, która została przygotowana dwa lata temu i obejmowała 430 projektów, okazało się że dzisiejsza propozycja rządowa zawiera już tylko 133 projekty. Z tych 133 projektów 92, to projekty przewidziane do wsparcia z Programu Infrastruktura i Środowisko, natomiast pozostałe mają zostać wsparte przez Regionalne Programy Operacyjne.
Ze wspomnianej przeze mnie listy 133 niestety jedynie 7 projektów na koniec sierpnia tego roku było przygotowanych do tego, aby ubiegać się już o zwrot kosztów kwalifikowanych.
Dlaczego tylko 7?
Jedynie tyle projektów spełniało wymogi formalno - prawne wynikające z przygotowania projektu od strony technicznej, środowiskowej i dokumentacyjnej.
Z czego to wynika?
Wynika to w głównej mierze z braku prawidłowo przygotowanej dokumentacji wykonawczej, projektowej i przetargowej. To zaś powoduje, brak wydania decyzji środowiskowych, które są kluczowym elementem ku temu, żeby jakiekolwiek inwestycje próbować przeprowadzać.
Jeżeli dzisiaj z tych 133 projektów jedynie 7 tych projektów spełnia takie wymogi to obawiamy się przede wszystkim tego jednego co już udało się nam niestety w naszej najnowszej historii przeżyć, czyli dojście do doliny Rospudy: kiedy rozstrzygnęliśmy przetarg, rozpoczęliśmy budowę i niestety nie spełnienie wymogów spowodowało, że nie tylko nie dostaniemy zwrotu kosztów kwalifikowanych, ale jeszcze dodatkowo musimy zapłacić kary związane z nie wypełnieniem zobowiązań, które zostały postawione po stronie rządowej.
Dlatego też, widząc wszystkie te nie domagania, jednocześnie strukturę, która od strony koordynacyjnej, organizacyjnej została sprowadzona do spółki celowej uzależnionej od rządu a mimo wszystko organizacji biznesowej (A NIE ORGANIZACJI POLITYCZNEJ) uważamy, że nie ma najmniejszych szans żeby ten postęp cywilizacyjny, który chcieliśmy osiągnąć przez te euro 2012, poprzez zrównoważenie wykorzystania środków unijnych uzyskać.
Jakie są największe zagrożenia Pana zdaniem ?
Widzimy te zagrożenia przede wszystkim na poziomie biznesowym. Nawet w zakresie spółki celowej uzależnionej od rządu nie da się wykonywać koordynacji prac, które tak naprawdę wymagają działań politycznych. Nie wykorzystanie w sposób właściwy spec ustawy, delegowanie odpowiedzialności na szczeble niższe wydaje nam się, że jest oczywiście w warunkach demokracji niezmiernie cenną inicjatywą, ale wojnę wygrywają tak naprawdę tylko i wyłącznie ludzie, którzy potrafią wspiąć się na wyżyny swoich możliwości.
...żeby po mistrzostwach EURO 2012 z podniesioną głową móc powiedzieć: „standardy życia w zakresie infrastruktury, w zakresie naszego przygotowania do życia od strony turystyki i sportu wyrównują się. Nie jesteśmy krajem, który w tej dziedzinie ma 10-cio czy 15-letnie zaległości w stosunku do Europy" .
Na wstępie naszej rozmowy wspomniał Pan o liczbie 133 projektów, czy to jest łączna liczba wszystkich zaakceptowanych przez rząd projektów?
Tak, to jest łączna liczba wszystkich projektów, które propozycją rozporządzenia Rady Ministrów zostały objęte programem przygotowań do EURO 2012. Przy czym musimy mieć świadomość, że na liście tych 133 projektów ta lista już była przedstawiona na komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki w miesiącu październiku. Tam już przynajmniej 30 % projektów, które zostały na tej liście pokazane nie ma absolutnie realnych szans na realizację.
Jeśli przytoczymy jeden tylko element, który z naszego wyliczenia prostego wynika, że w obu tych programach : zarówno Infrastruktura i Środowisko jak i w Programach Regionalnych przeznaczamy na projekty natury drogowej i kolejowej 201 mld zł. to gdybyśmy chcieli powiedzieć to, co dzisiaj rząd proponuje w tym swoim, nowym rozporządzeniu jest realne oznaczałoby, że w roku następnym oraz 2011 na infrastrukturę powinniśmy wydać po 100 mld zł. To oznacza, że w dzisiejszym układzie naszego budowania, gdzie produkcja budowlano-montażowa w ubiegłym roku (ta rejestrowana, nie szacowana) była na poziomie 77 mld oznaczałoby, że powinniśmy praktycznie rzecz biorąc ściągnąć pół Europy, żeby tą infrastrukturę w Polsce budowała.
Bezsensowne wydaje się uchwalanie, czy proponowanie dzisiaj list projektów, które już nie mają jak gdyby logicznego zaparcia w tym, że mogą zostać zrealizowane.
Oczywiście uważamy, że nie należy się z tych projektów wycofywać, ale nie należy mówić, że granicą realizacji tych projektów jest rok 2012.
I jeszcze raz wracam do tego, że jeżeli dalej poziom podejmowania decyzji co do tych projektów będzie odbywał się na poziomie samorząd plus spółka celowa uzależniona od rządu (ale mimo wszystko spółka celowa) to nie pokonamy barier związanych z decyzjami środowiskowymi, nie pokonamy barier związanych z wykupem gruntów, nie pokonamy barier związanych z przygotowaniem dokumentacji technicznej.
Ponieważ ten zakres niestety dotyczy zarówno Ministerstwa Gospodarki, Ministerstwa Infrastruktury, Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Możemy wymieniać całą paletę ludzi, którzy są za to odpowiedzialni.
Wydaje mi się, że państwo nigdy w historii nowoczesnej Polski nie miało tak wielkiego mandatu od społeczeństwa, w którym mogło wykorzystać ku temu, żeby złamać bariery niemocy w zakresie biurokratycznej jak i w zakresie mentalnościowej po to, abyśmy mogli spokojnie w 2012 roku cieszyć się nie tylko oglądaniem meczy reprezentacji polskiej, ale żebyśmy mogli cieszyć nowoczesną, piękną infrastrukturą nie tylko drogową, kolejową ale jednocześnie infrastrukturą sportową i hotelową.
Dziś odbywa się konferencja na temat „Ocena przygotowań polski do Euro 2012'' , jak ocenia Pan sam poziom tych przygotowań?
Jeśli chodzi o sam poziom przygotowań jako imprezy sportowej wydaje mi się, że minimum minimorum, które spełnić musimy ku temu żeby zorganizować i przeprowadzić mistrzostwa Europy to jest absolutnie temat niezagrożony. Stadiony powstaną. Będą piękne, będą wizytówką. Zobaczymy jak będą dale eksploatowane - ale to jest jak gdyby inna historia. Miejsca hotelowe są i nie wykluczone, że w wielu miejscach będziemy musieli poprawić standard, ale to nie stanowi problemu.
Co w takim razie Pana zdaniem jest głównym problemem mistrzostw Europy?
Zarówno w Austrii jak i w Szwajcarii głównym elementem była jednak infrastruktura lotniskowa.
Tę infrastrukturę lotniskową myślę, że z pomocą Ministerstwa Obrony Narodowej uda się na czas przygotować i zorganizować. Tyle tylko, że będzie pozostawał ten niedosyt, który z takiej imprezy jaką otrzymaliśmy od UEFA jaką otrzymaliśmy od świata, którą powinniśmy przerobić na zdecydowanie inny poziom rozwoju i inny poziom funkcjonowania naszej gospodarki.
Dlatego co do tematu zagrożenia - w programie minimum tych zagrożeń nie ma. My jednak nie zakładaliśmy programu minimum dla EURO 2012 - my zakładaliśmy postęp, który miał ten kraj przesunąć o te kilka przynamniej brakujących lat do Europy, do starych Landów. I dlatego sama impreza jako impreza sportowa z naszą medialnością, z podejściem polskich kibiców do piłki nożnej, z podejściem wszystkich tych którzy tutaj są z podejściem dobrej woli i po to, że by taką imprezę przeprowadzić będzie miała charakter niepowtarzalny. Będą to niepowtarzalne zawody sportowe, które zapiszą się przede wszystkim w pamięci uczestników tej imprezy czyli samych piłkarzy .
Tyle tylko, że uczucie niedosytu będzie pozostawało jeżeli zakończy się ta impreza na 6 stadionach, 20 tysiącach miejsc hotelowych, i tak naprawdę powiedzeniu: rozbudowaliśmy trochę terminale lotniskowe.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
Źródło: http://www.eurofunds.org/
Wywiad przeprowadziła redaktor KFE, Anna Królikowska 19.11.2009.