Portal EUROFUNDS.org    
Dzisiaj jest niedziela, 20 maja 2012,
 
Eurodeputowani za budżetem UE
07 lipiec 2011
budzet2.jpgParlament Europejski popiera korzystny dla Polski projekt nowego wieloletniego budżetu UE. Prawdziwa batalia zacznie się wraz z początkiem negocjacji z rządami państw członkowskich. Parlament Europejski popiera korzystny dla Polski projekt nowego wieloletniego budżetu UE. Prawdziwa batalia zacznie się wraz z początkiem negocjacji z rządami państw członkowskich. Możemy dostać więcej z Funduszu Spójności i wyższe dopłaty bezpośrednie dla rolnikó. Jose Barroso i Janusz Lewandowski przedstawili wczoraj w Strasburgu projekt nowego wieloletniego budżetu UE na lata 2014 - 2020. Przewiduje on wydatki na poziomie 1 bln 25 mld euro w porównaniu z 976 mld euro w latach 2007 - 2013. Dla Polski ma być około 80 mld euro unijnych funduszy z polityki spójności i wzrost dopłat bezpośrednich dla rolników o 30 euro do hektara (stopniowo do 2020 r.). Projekt przewiduje też zwiększenie wydatków na unijną politykę sąsiedztwa, która pomaga m.in. sąsiadom zza wschodniej granicy.

- Nasz projekt jest ambitny i na miarę możliwości - przekonywał Barroso. Według niego każde euro wydatkowane z kasy UE ma sens, bo spełnia jednocześnie kilka celów: wyrównuje różnice w rozwoju gospodarczym między regionami, walczy ze zmianą klimatyczną, zwiększa efektywność energetyczną. Zmiany proponowane w projekcie budżetu mają być wprowadzane stopniowo do 2020 r.

Zgodnie z oczekiwaniami pierwsza polityczna debata na temat tego projektu była dla Komisji Europejskiej pozytywna. Deputowani tradycyjnie w większości opowiadają się za większymi wydatkami i jak największymi kompetencjami KE. - Czy możemy stanąć ramię w ramię, czy możemy być sojusznikami w starciu z przywódcami niektórych państw członkowskich? - pytał Martin Schulz, szef grupy socjalistycznej, drugiej co do wielkości w PE. Przy okazji Schulz pochwalił polską prezydencję, a skrytykował brytyjskiego premiera Davida Camerona, który twierdzi, że za mniejsze pieniądze UE też może dobrze funkcjonować.

- Pozytywny ton debaty nie był niespodzianką. To jest miejsce, gdzie panuje język odpowiedzialności za Europę - powiedział „Rz" po debacie parlamentarnej Janusz Lewandowski, unijny komisarz ds. budżetowych. Jak podkreślił, eurodeputowani rozumieją, że kiedy stawia się przed Unią ambitne cele polityczne - budowę infrastruktury, walkę ze zmianą klimatyczną, aktywną politykę zagraniczną - to trzeba też zapewnić finansowanie. - Inaczej będą to puste frazesy - mówi komisarz.

Lewandowski zdaje sobie sprawę, że prawdziwa batalia o budżet rozegra się w Radzie Unii, gdzie zasiadają przedstawiciele UE. To ich jednomyślność jest wymagana do zatwierdzenia nowego wieloletniego budżetu. Oczywiście od początku część państw kontestuje zarówno wielkość wydatków, jak i pomysł wprowadzenia unijnych podatków, ale polski komisarz jest optymistą. - Pierwsze reakcje pokazują, że ten projekt jest bazą wyjściową dla negocjacji. O to nam chodziło - mówi Lewandowski.

Projekt przygotowany przez KE chwali Alain Lamassoure, szef Komisji Budżetowej PE, eurodeputowany z frakcji chadeckiej, najliczniejszej w UE. Podoba mu się zarówno wzrost wydatków, jak i propozycja finansowania budżetu - na razie w części - z unijnych podatków. - Komisja dokonała bardzo inteligentnego wyboru akurat tych dwóch podatków. Państwom członkowskim trudno będzie od razu negować ten pomysł - zauważa francuski eurodeputowany w rozmowie z „Rz". Pierwszym podatkiem ma być europejski VAT - 1 pkt procentowy finansowałby unijny budżet. Faktycznie już teraz część składek narodowych jest liczona w proporcji do wpływów z VAT, więc rządom trudno protestować, że to niedopuszczalna propozycja. Drugi proponowany przez KE instrument to opodatkowanie transakcji finansowych. - Przecież czołowi europejscy przywódcy - brytyjski premier, francuski prezydent i niemiecka kanclerz - zaapelowali do G20 o opodatkowanie transakcji finansowych. I poprosili KE o przygotowanie planu, jak można to zrobić, w sytuacji gdy nie dołączyłaby reszta świata. Trudno im więc teraz argumentować, że sam pomysł jest zły - zauważa Lamassoure. Oczywiście główna różnica polega na tym, że wspomniani przywódcy chcieliby, aby wpływy z opodatkowania transakcji finansowych zasilały budżety narodowe, a nie unijny.

Komisja Europejska proponuje reformę źródeł finansowania, bo chce skończyć z obecnym systemem, gdy znakomita większość wydatków finansowana jest ze składek narodowych liczonych w relacji do dochodu narodowego brutto. Gdy będzie miała przynajmniej część dochodów niezależnych od dobrej woli państw członkowskich, uniezależni się od długotrwałych negocjacji budżetowych.

Źródło: Rzeczpospolita 06.07.2011

 
Informacje zamieszczone w serwisie pochodzą z oficjalnych źródeł ich dalsze rozpowszechnianie dozwolone z podaniem źródła pierwotnego i linku do serwisu eurofundsNEWS.pl
© Instytut Konsultantów Europejskich (European Advisors Institute)