Portal EUROFUNDS.org    
Dzisiaj jest czwartek, 9 lutego 2012,
 
Polski emeryt będzie najuboższy w UE?
08 lipiec 2010
old-people.jpgPolska za 50 lat będzie mniej przeznaczać z budżetu na emerytury. Z prognoz Komisji Europejskiej wynika, że wydatki spadną o 3 procent Produktu Krajowego Brutto.  To najwięcej w całej Unii. Oprócz Polski, jeszcze tylko Łotwa, Węgry, Włochy, Estonia i Szwecja będą ciąć wydatki. W pozostałych krajach pieniądze z budżetu na emerytury będą rosły. Najbardziej w Luksemburgu prawie o 15 procent PKB, a także w Hiszpanii, na Cyprze i w Rumunii.
Komisarz do spraw zatrudnienia Laszlo Andor nie chciał komentować tych danych. „Ta tabela jest po prostu podsumowaniem prognozowanych zmian, nie oceniamy czy pozytywnych, czy negatywnych" - dodał komisarz. Wyjaśnieniem spadku wydatków budżetowych na emerytury mogą być reformy przeprowadzone kilkanaście lat temu w Polsce, przenoszące ciężar wsparcia emerytów na Otwarte Fundusze Emerytalne.

Komisja Europejska zaprezentowała te dane w dniu, w którym otwierała konsultacje z krajami członkowskimi na temat reform systemów emerytalnych. Bruksela zaapelowała do państw o stopniowe podwyższanie wieku emerytalnego, bo obecne obciążenia socjalne dla emerytów zagrażają stabilności finansów publicznych w Unii Europejskiej. Bruksela nie może jednak do niczego zmuszać, bo te sprawy leżą wyłącznie w gestii krajów członkowskich.

Laszlo Andor, unijny komisarz ds. zatrudnienia i polityki społecznej, przedstawił wczoraj krajobraz emerytalny Unii Europejskiej teraz i za 50 lat. Jeszcze dziś na jednego emeryta pracują przeciętnie cztery osoby. Ale Europa się starzeje - żyjemy coraz dłużej, a tempo narodzin i napływu imigrantów tego nie kompensuje.

Dlatego w 2060 r. jednego emeryta będzie utrzymywało już tylko dwoje zatrudnionych. - Jeśli nie zaczniemy pracować dłużej, to albo emeryci będą znacznie biedniejsi, albo znacząco wzrosną nakłady na emerytury - tłumaczy komisarz Andor. Według niego jednym z sukcesów Unii jest to, że starszy wiek nie jest równoznaczny z ubóstwem. Dlatego Komisja proponuje państwom członkowskim dyskusję i reformę.

Swoje konsultacje w tej sprawie chce prowadzić do połowy listopada. Nie może im tego narzucić - polityka emerytalna jest suwerenną domeną rządów narodowych. Ale Bruksela próbuje uświadomić zagrożenia. To problemy z nadmiernymi długami publicznymi, deficytami budżetowymi. Do tego wyraźnie zmienia się struktura demograficzna Europejczyków: społeczeństwa stają się coraz starsze, bo ludzie żyją dłużej, i równocześnie rodzi się coraz mniej dzieci.

Niektóre kraje radzą sobie z problemem finansowym w ten sposób, że promują fundusze prywatne jako uzupełnienie systemu emerytalnego finansowego z budżetu. Inne, takie jak Grecja, Francja, Rumunia, Hiszpania, już zapowiadają podniesienie wieku emerytalnego. Wszędzie jednak spotyka się to z protestami społecznymi. Jednym z pomysłów na uniknięcie każdorazowo debaty społecznej jest - zdaniem KE - automatyczne powiązanie wieku emerytalnego z oczekiwaną długością życia w danym społeczeństwie.

Propozycja Komisji dobrze analizuje sytuację, ale jej recepta może być trudna do zrealizowania w czasach bezrobocia. Zdaniem związków zawodowych zatrzymanie ludzi dłużej w pracy jest nierealistyczne. - Gdzie dowód na to, że pracodawcy będą chcieli dłużej trzymać starszych pracowników? Dominującą dotychczas tendencją jest uznawanie starszych pracowników za nieradzących sobie z nowymi wyzwaniami i wysyłanie ich na emeryturę wcześniej, nawet poniżej ustawowego wieku emerytalnego - komentował John Monks, sekretarz generalny ETUC, europejskiej federacji związków zawodowych.

Z szacunków Komisji wynika, że to w Polsce najbardziej zmienia się struktura wydatków na przyszłe świadczenia: z publicznych na prywatne. U nas też przy niezmienionym wieku emerytalnym wyraźnie spada relacja przeciętnej emerytury do płacy. Teraz wynosi 55 - 60 proc., a za pół wieku może stanowić już tylko ok. 33 proc.

Ale rodzimi ekonomiści zwracają uwagę, że w Polsce już wydłużono wiek emerytalny, bo zlikwidowano przywileje wcześniejszego kończenia kariery zawodowej dla 55-letnich kobiet i 60-letnich mężczyzn.

- Faktycznie więc już teraz wydłużyliśmy wiek emerytalny - przypomina Agnieszka Chłoń-Domińczak, ekonomistka z SGH, była wiceminister pracy. - Teraz potrzebna jest spokojna debata nad tym, czy i jak wydłużać dalej czas pracy - dodaje.

Prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego przypomina, że dość niekorzystnie zmienia się struktura demograficzna w Polsce. Za dziesięć lat na rynku pracy będzie o ok. 2 mln ludzi mniej niż teraz, a liczba emerytów znacznie może wzrosnąć. Pomimo to uważa, że zmiany dotyczące wieku emerytalnego powinny być wprowadzane stopniowo i po debacie publicznej. - Nie może być tak, że jedno pokolenie pracowników najpierw wyganiamy z rynku pracy, by poradzić sobie z bardzo wysokim bezrobociem, jak to było na początku poprzedniej dekady, a teraz ich zapraszamy, bo mamy problemy z finansami publicznymi - podkreśla Kryńska. - Poza tym niska stopa zastąpienia (relacja emerytury do ostatniej płacy) powoduje, że ludzie lepiej zarabiający nie będą się spieszyli z odejściem z pracy - dodaje. Także Jan Vincent Rostowski, minister finansów, i Jolanta Fedak, minister pracy, uważają, że nie jest potrzebne szybkie zrównywanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Ich zdaniem system, w którym im dłużej się pracuje, tym ma się wyższe świadczenie, jest wystarczającą zachętą do pozostawania w pracy.

wysokosc-emerytury.jpg
Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) / Rzeczpospolita

 
Informacje zamieszczone w serwisie pochodzą z oficjalnych źródeł ich dalsze rozpowszechnianie dozwolone z podaniem źródła pierwotnego i linku do serwisu eurofundsNEWS.pl
© Instytut Konsultantów Europejskich (European Advisors Institute)