Samorząd województwa lubelskiego (koalicja PO i PSL) zmienił listę projektów inwestycji, które mają dostać unijną dotację. Chodziło o część regionalnego programu operacyjnego,...
która dofinansowywała infrastrukturę szkolną i sportową. Nabór wniosków zaczął się w 2009 r. Napłynęły aż 154 propozycje. Ocenili je eksperci i uszeregowali na liście od najlepszej do najgorszej. Głównym kryterium oceny była zgodność inwestycji z założeniami zapisanymi w programie.
Bardzo wysokie miejsce (ponad 90 punktów - co praktycznie gwarantowało dotację) dostały m.in. Parczew i Ryki. W obu miastach miały powstać baseny przy szkołach.
Ale lokalni politycy postanowili zmienić listę wbrew opinii ekspertów oceniających wnioski. Powołując się na „ważny interes społeczny", zdegradowali Ryki i Parczew (w Parczewie rządzi PiS, podobnie jak powiecie ryckim).
Parczew został zepchnięty 44 pozycje niżej, na 15 miejsce listy rezerwowej. Na ich miejsce wskoczyły projekty, które od ekspertów dostały np. 65 punktów. Np. renowacje szkół w małych miejscowościach. To szczytny cel, ale projekty były ewidentnie słabsze.
Zdegradowane gminy próbowały protestować (list do marszałka podpisało 6 tys. mieszkańców Parczewa), ale władze województwa pozostawały nieugięte. Teraz mają kłopot. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego rozpoczęło kontrolę. Trwała ponad miesiąc. Do samorządu woj. lubelskiego resortowi urzędnicy wysłali 7 czerwca pismo z jej wynikami.
„Gazeta Wyborcza" ustaliła, że weryfikacja wypadła dla samorządu źle. Resort uważa, że władze samorządowe nie miały prawa tak bardzo zmieniać listy rankingowej. I stwierdził naruszenie nie tylko prawa polskiego, ale także europejskiego.
Samorządowcy nie zgadzają się z uwagami ministerstwa. Krzysztof Grabczuk, marszałek województwa, uważa, ze przepisy unijne pozwalają w społecznie uzasadnionych wypadkach na zmianę listy rankingowej.
Źródło: Gazeta wyborcza
|